W niepokojącej historii, która jest równie tragiczna, co przerażająca, poszukiwania nastolatka Camerona Robbinsa zakończyły się po tym, jak podobno widziano go skaczącego do Oceanu Atlantyckiego z rejsu o zachodzie słońca na Bahamach. Niedawny absolwent liceum o imieniu Cameron Robbins, lat 18, świętował ukończenie szkoły z kilkoma kolegami z klasy […]
Na Reddicie znajdziecie odpowiedzi na wszystkie wasze pytania. Obok takich tematów jak najśmieszniejsze memy czy uroki pracy na cmentarzu, znajdziemy też bardzo ciekawe rekomendacje kulturalne od muzyki, przez seriale, aż po najlepsze horrory. Ponad osób wzięło udział w dyskusji na temat najlepszego filmu grozy ostatniej dekady. Każdy z użytkowników mógł wziąć udział w głosowaniu, do przyznania był jeden "plus" i jeden "minus". W ten sposób udało się stworzyć ciekawe zestawienie filmów grozy, które powinien zobaczyć każdy amator tego gatunku. "Dom w głębi lasu", 2012 Film jest połączeniem horroru i komedii, co brzmi absurdalnie, ale uwierzcie, że się sprawdza! Fabuła skupiona jest na tytułowym domu w głębi lasu, w którym pięcioro znajomych decyduje się spędzić wakacyjny weekend. Młodzi ludzie nie podejrzewają, że są obserwowani przez pracowników tajemniczej korporacji. Produkcja została okrzyknięta "klasykiem dekady", a w popularnym serwisie Rotten Tomatoes otrzymała jedną z najwyższych możliwych ocen. "Dziedzictwo. Hereditary", 2018 O tym filmie prawdopodobnie słyszał już każdy. Okrzyknięty "najstraszniejszym filmem wszech czasów", "Dziedzictwo. Hereditary" balansuje pomiędzy różnymi konwencjami. Znajdziecie tu dramat psychologiczny, mental horror, ghost story. Do znakomity montaż i audiowizualne niuanse, sprawiają, że film Astera stanowi rzadki dzisiaj przykład kina, które przeżywa się dosłownie każdą komórką organizmu. - To nowa produkcja i może zabrzmi to jak żart, ale moim zdaniem dawno nie było tak dobrego horroru - czytamy na Reddicie. Kadr z filmu "Obecność" Foto: Materiały prasowe "Obecność", 2013 Para zakochanych wraz z pięcioma córkami przeprowadzają się do wiejskiego domku na Rhode Island - nie zdają sobie jednak sprawy, że historia ich nowego miejsca zamieszkania, bogata jest w zjawiska paranormalne. - Jeden z pierwszych filmów po których obejrzeniu byłem pewien, że już nigdy więcej go nie włączę - pisze jeden z fanów. "Green Room", 2016 W rolach głównych na ekranie pojawią się Imogen Poots oraz Patrick Stewart. Cała historia skupiona jest na losach punkowej kapeli, której członkowie przetrzymywani są w green roomie na terenie neonazistowskiego baru, po tym jak byli świadkami morderstwa młodej dziewczyny. Na Rotten Tomatoes jedna z najwyższych ocen - 90 procent. "Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii", 2015 Nowa Anglia, rok 1630: William i Katherine prowadzą bogobojne życie wraz z piątką swych dzieci, osiedlając się na skraju nieprzebytej dziczy. Kiedy ich nowo narodzony syn znika w tajemniczych okolicznościach, a plony niszczeją, członkowie rodziny zaczynają zwracać się przeciwko sobie. "Czarownica" to mrożący krew w żyłach portret rodziny w okowach własnych lęków i obaw, zdanej na łaskę nieuchronnego zła. "Lament", 2016 W tym filmie znajdziecie wszystko co amatorzy horrorów lubią najbardziej; wioska na wzgórzach, walka z tajemniczym obcym, wybuch śmiertelnej choroby, szamani, egzorcyzmy i dużo krwi... głównie składanych w ofierze ptaków. Produkcja zadebiutowała dwa lata temu na Festiwalu Filmowym w Cannes i zachwyciła filmowych krytyków. Kadr z filmu "Pozwól mi wejść" Foto: Materiały prasowe "Pozwól mi wejść", 2008 Dwunastoletni Oskar jest wrażliwym, nieco bojaźliwym chłopcem, prześladowanym przez silniejszych kolegów z klasy. Jego rówieśniczka - blada i zawsze poważna Eli wychodzi z domu tylko w nocy. Spotykają się na blokowym podwórku szwedzkiego osiedla gdzieś na peryferiach miasta. Wraz z pojawieniem się dziewczynki, w okolicy zaczynają się dziać przerażające i trudne do wytłumaczenia rzeczy. Wspólnym mianownikiem tych zdarzeń jest krew. - Jeden z najlepszych filmów z udziałem Wampirów - grzmią recenzenci. "Gość", 2014 David to gość prawie idealny. Czarujący, wyjątkowo uczynny i zabójczo przystojny. Kiedy bez zapowiedzi pojawia się przed domem pewnej amerykańskiej rodziny z pożegnalną wiadomością od ich tragicznie zmarłego syna, a - jak twierdzi - jego przyjaciela z armii, przyjmują go z radością. Wkrótce jednak w małym miasteczku dochodzi do serii niewyjaśnionych zniknięć. Nagle okazuje się, że David nie jest do końca tym, za kogo się podaje. - Nie jest to klasyczny horror, ale po wyjściu z kina będziecie czuć wielki niepokój - obiecują ci, którzy odważyli się film obejrzeć. "We Are Still Here", 2015 Sam tytuł powoduje, że na ciele pojawią się ciarki. Anne i Paul po tragicznej śmierci syna przeprowadzają się do małego miasteczka w Nowej Anglii. Złe przeczucia i tajemnicze odgłosy niepokoją kobietę, co dodatkowo potęguje wizyta sąsiadów, którzy opowiadają o tajemniczej przeszłości domu, poprzednio zamieszkiwanego przez prowadzących dom pogrzebowy Dagmarów. Spirytystka szybko wyczuwa, że to, co spoczywa w piwnicy domu, na pewno nie jest duchem syna jej znajomych. Zobacz też: Pięć horrorów opartych na faktach Kadr z filmu "Wizyta". M. Night Shyamalan zasłynął wspaniałym "Szóstym zmysłem", "Niezniszczalnym", "Znakami" i "Osadą". Potem co roku wypuszczał coraz to gorsze filmy, aż do 2015 roku“Półki w księgarni zasypały pozycje Amber Horror i Phantom Press – ‘Gen’ Harry’ego Adama Knighta, ‘Manitou’ Grahama Mastertona, kilka książek Guya N. Smitha… I tak się zaczęło” – o horrorach klasy B opowiada Sebastian Sokołowski, założyciel wydawnictwa Phantom lat dziewięćdziesiątych i pierwsze lata po transformacji ustrojowej często identyfikuje się jako czas zachłyśnięcia się Zachodem, gorączkowego nadrabiania tego wszystkiego, co do tej pory nie przesiąkało przez żelazną kurtynę. Łącznie z popkulturą, której ramy przez długie lata wyznaczali bohaterowie socjalistycznego trudu. I tak nagle Kaczor Donald z Myszką Miki gościli na ekranach już nie tylko od święta, a Spider-Man i Batman wyzierali nawet z osiedlowego kiosku za rogiem, tego obok trzepaka. Lecz tamte lata przyniosły coś jeszcze, coś, czego brakowało na księgarnianych półkach, choć mało kto nawet zdawał sobie wtedy z tego napis „Horror”– Pamiętam jak dzisiaj: jesień, deszcz, szarówka, 1990 rok – opowiada Sebastian Sokołowski, założyciel wydawnictwa Phantom Books. – Przechodząc obok księgarni, zobaczyłem dwie książki Jamesa Herberta – Nawiedzony i Ocalony. Zaintrygowały mnie okładki i czerwony, krwisty napis „Horror”. Bo nawet jeśli pojedyncze, dawno już zapomniane tytuły kojarzone z literaturą grozy ukazywały się u nas raz na jakiś czas jeszcze przed pierwszym posiedzeniem Okrągłego Stołu, to nigdy nie przedostały się do kolektywnej świadomości. Ale przyszedł okres kiedy trudno było się od nich uwolnić.– Miałem szesnaście lat i kończyłem swoją przygodę z MacLeanem, Ludlumem i Follettem – mówi Sokołowski. – Trzymając w rękach te niepozorne, kieszonkowe wydania, poczułem, że to jest coś nowego, z czym dotychczas się nie zetknąłem. Nie miałem pojęcia, co kupuję, to były moje pierwsze horrory. A tydzień później półki w księgarni zasypały pozycje Amber Horror i Phantom Press – Gen Harry’ego Adama Knighta, Manitou Grahama Mastertona, kilka książek Guya N. Smitha… I tak się zaczęło. Dzisiaj te i inne nazwiska – może poza Mastertonem, który bodaj jako jedyny autor grozy z tamtych lat zachował dawną popularność – znane są chyba jedynie czytelnikom wytrwale przedzierającym się w owym czasie przez księgarniane i biblioteczne regały, ale wtedy byli to giganci, których powieści rozchodziły się w setkach tysięcy Herbert, „Ocalony”Z ziemi strasznej do PolskiO takich nakładach mogą dzisiaj pomarzyć nawet i poczytni pisarze głównego nurtu. I nie ma w tym absolutnie żadnej przesady. Niekwestionowany król śmieciowego horroru, Guy N. Smith, sprzedał u nas przecież łącznie kilka milionów swoich powieści. Sokołowski, którego wydawnictwo po ćwierćwieczu nieobecności brytyjskiego pisarza na naszym rynku opublikowało niedawno jego „Przeklętych”, nie łudzi się jednak, że ten fenomen ma szanse zawitać do Polski raz jeszcze.– Dlaczego wydałem Guya N. Smitha? Dobre pytanie – zastanawia się. – Na pewno nie po to, aby zarobić kasę, bo o zarabianiu pieniędzy na B-klasowym horrorze można zapomnieć. Kontakt z Guyem złapałem dzięki Tomkowi Czarnemu, który również złożył swoje wydawnictwo, Dom Horroru. Opublikowaliśmy dwa jego opowiadania na łamach kwartalnika OkoLica Strachu i pomyślałem, że przyszedł najwyższy czas na powieść. Wybrałem tę, która była przez Phantom Press zapowiadana w 1992 roku jako jedna z ostatnich. Guy cieszy się z tego strasznie, ja jeszcze bardziej. I mamy dalsze literatury grozy, którzy w owych latach zyskali popularność, tak jak, analogicznie, frankofońscy komiksiarze, nie mogą uwierzyć, że, wygłodniali popkultury z Zachodu, kupowaliśmy ich dzieła na tony i nadal o nich pamiętamy („Są w szoku, że ktoś w Polsce chce to jeszcze czytać”, mówi Sokołowski). Popyt był na tyle duży, że podaż nie zawsze mogła za nim nadążyć, a, często początkujący, wydawcy, nie mając odpowiednich funduszy, kombinowali, jak mogli. Popularna jest anegdotka z Mastertonem, który za prawa do powieści miał otrzymać pęto rodzimej kiełbasy. O tym jednak, że niektóre książki doczekały się pirackich wydań, mówi się rzadziej (sam zresztą posiadam książkę „Kajmany”, o której wydaniu Smith dowiedział się ode mnie i poprosił o kupno egzemplarza). Sokołowski podaje jeszcze inny przykład – Znana jest historia Morta Castle’a, który o „Zagubionych duszach” dowiedział się od znajomej, która wertowała internet!. Teraz legalną wersję, jako „Przeklęte bądź, dziecię”, wyda niebawem on nie żyje?Czemu jednak, po latach, gdy zdążyliśmy przecież poznać literaturę grozy lepszą i najlepszą, nadal kogokolwiek mają obchodzić nierzadko grafomańskie opowieści, gdzie jucha tryska jak z fontanny i ktoś zrzuca ciuchy co dziesięć stron? – Z pewnością powodem jest sentyment, który zresztą często jest krytykowany i opisywany jako coś niedorzecznego. Czytać Guya, Saula, Citro i innych z czystego sentymentu? No proszę! Wielu ludzi tego nie rozumie, szczególnie młodych czytelników, dla których dzisiejsza księgarnia to kolorowe witryny internetowe, tłumaczy Sokołowski. – Przypomnijmy jednak, że wtedy, w 1990 roku, na półkach księgarń było szaro, że rynek po przemianach politycznych nagle zaoferował zupełnie nową graficzną jakość i nie przeszkadzało mi to, że okładka nie zawsze idzie w parze z treścią. Krew, flaki i cycki! Dla mnie, szesnastolatka, to było coś niesamowitego!Zgodnie z obietnicą dzisiaj kilka słów od Guya N Smitha do Was!Opublikowany przez Seria Phantom Books Horror na 22 lutego 2018Dlatego też oferta Phantom Books, ewidentnie skierowana do tych, którzy pamiętają jeszcze te złote czasy, nawiązuje do katalogu i strategii marketingowych Phantom Pressu i Amberu kompleksowo: nazwą, doborem oferty wydawniczej oraz układem graficznym. – Phantom Books to także inspiracja grafikami okładek z lat dziewięćdziesiątych, staramy się uchwycić ówczesny klimat – wyjaśnia Sokołowski. – Świetną robotę robi nam studio Shred Perspectives Works. Zresztą nawiązań w naszych książkach jest wiele: format, zapowiedzi na ostatniej wydaje się, że w swojej fascynacji jest na rynku nieco osamotniony. Poza Phantom Books i Domem Horroru praktycznie nikt nie jest już zainteresowany wydawaniem bezpretensjonalnej i typowo rozrywkowej literatury grozy, która zresztą i za granicą już dawno została zepchnięta ze sklepowych półek. Trzyma się może i mocno, lecz jednak poza spektrum zainteresowania czytelnika masowego. Sokołowski doskonale zdaje sobie z tego sprawę – Obserwuje się brak pulpy literackiej, gatunkowej na rynku. Przecież Masterton odchodzi od horroru, podobnie King i inni autorzy. Chcesz przeczytać jakiś animal attack? Powodzenia! Dlatego postanowiłem spróbować sił w B-klasowej pulpie. Brakowało mi tych prostych, nieskomplikowanych i pełnych krwi historii. Udaje się to na razie świetnie. Phantom Books wydało sześć tytułów w półtora roku. Zaplanowanych na ten rok jest kolejnych pięć. Czyli jeszcze chwilę Smith i spółka nas postraszą. I, kto wie, może wychowają sobie kolejne pokolenie.*** Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@ Za najlepsze listy przyznamy nagrody! AUTORKopiuj KulturaDemony Jacka Ketchuma Dziewczyna uwięziona w piwnicy swojej opiekunki i poddana bestialskim torturom. Seksualne wykorzystywanie syna przez ojca. Bezsensowny mord dokonany na dwóch dziewczynach. Kanibalizm. Mężczyzna szuka sprawiedliwości po śmierci swojego psa. To nie nagłówki gazet, tylko tematy niektórych książek Jacka Ketchuma. Choć prawdą jest, że część swoich powieści oparł na faktach. CZYTAJ WIĘCEJ
filmy grozy z lat ’50 i ’60 – Biblia Horroru. Przejdź do głównego paska bocznego. Najwyżej ocenione filmy. Rhoda Penmark nie jest dzieckiem antychrysta, nie jest opętana, nie jest podrzutkiem z kosmosu, nie doświadcza traumy przemocy, nie została wychowana przez zaburzonych rodziców szczędzących jej miłości i wsparcia. Horrory z lat 80-tych Postanowiłem napisać notatkę na temat filmów grozy z lat 80-tych, ponieważ wtedy były produkowane najlepsze horrory. Mam nadzieję, że się przyda...;D-„Duch” (1982)Opis; Rodzina Freeling'ów przeprowadza się do nowego domu. Wkrótce okazuje się, że ich lokum znajduje się na starym indiańskim cmentarzu … Moja recenzja; Po prostu KLASYK! Ten film posiada w sobie coś takiego, że nie można go nie lubić… Fabułę posiada niezbyt oryginalną, motyw z nawiedzonym domem to nic nowego, za to straszyć – straszy i to jak. W napięciu trzyma do samego końca. Zakończenie przewidywalne (tak już jest w filmach o duchach…;D.), ale to i tak nic, bo nie niszczy samooceny filmu… A teraz ciekawostka, mówią, że nad ów filmie ciąży klątwa, ponieważ główna bohaterka oraz inni aktorzy, którzy tu grali umarli w dziwnych okolicznościach, właśnie po nakręceniu tego filmu… Zwykły przypadek? Ludzie mówią, że nie, ponieważ do filmu użyto prawdziwych ludzkich kości… Wracając do seansu, to aktorzy poradzili sobie tu genialnie ze swoimi rolami, a zwłaszcza Carol-Anne (główna bohaterka). Ogólnie nie przepadam za horrorami z motywem o duchach – wolę krwawe, ale ten bardzo mi się spodobał ;-). Polecam wszystkim miłośnikom horroru. Moja ocena; 10/ Aprillis" (1986)Opis; Grupa młodych przyjaciół udaje się na imprezę do swojej koleżanki na prywatną wyspę. Wkrótce zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach... Moja recenzja; Film obejrzałem chyba z 4 razy, i cały czas ... dobrze się na nim bawię..;) Seans dobry na Prima Aprilis, ponieważ humoru w nim nie brakuje. Jest to także mój ulubiony film z dzieciństwa. Fabuła ogółem oryginalna, a w napięciu trzyma prawie przez cały czas. Nie jest to tylko typ czarnej komedii, ale i godny uwagi slasher. Sceny mordów jak na tamte czasy przyzwoite. Natomiast, jeśli chodzi o zakończenie to zaskakuje, ale znam też osoby, które już w połowie seansu się domyśliły jakie będzie - zaliczam się też do nich. Ogólnie film nie dość, że trzyma w napięciu to jeszcze gwarantuje dobrą zabawę. Polecam wszystkim fanom kina grozy, bo na pewno będą nim zachwyceni. Moja ocena; 9/10 - "Laleczka Chucky" (1988)Opis; Andy otrzymuje w prezencie lalkę Chucky. Wkrótce okazuje się, że lalka żyje, a jej cel to zabijanie... Moja recenzja; Jest to pierwszy horror jaki widziałem i od razu mi się spodobał, lecz dopiero teraz znalazłem czas by go zrecenzować. Seans posiada ciekawą oraz oryginalną fabułę, a od początku do końca trzyma w napięciu. Motyw z zabijająca lalką to nowość, jak na tamte czasy. Gra aktorska niezła, oczywiście mogła być lepsza. Ogólnie film w porządku, podoba mi się :) Polecam wszystkim fanom horroru. Moja ocena; 8/10. - "Koszmar z ulicy Wiązów" (1984)Opis;Nastolatkowie giną w dziwnych okolicznościach. Nikt nawet policja nie może się dowiedzieć jak doszło do mordów. Jednak Nancy Thompson to się udaje... Moja recenzja; Był to drugi horror jaki widziałem w swoim życiu. Długo nie mogłem po nim zasnąć, oczywiście miałem wtedy 8 lat. Seans trzyma w napięciu, a fabułę posiada na 100 % oryginalną (zresztą wszystkie horrory z tych lat posiadały je oryginalne). Postać mordercy jest ucharakteryzowana doskonale, więc przeraza. Gra aktorska bardzo dobra. Ogólnie "Koszmar z ulicy Wiązów" podoba mi się bardziej niż poprzednik, ponieważ jest straszniejszy. Polecam wszystkim maniakom horrorów, bo tego filmu po prostu nie można nie obejrzeć..:) Moja ocena; 10/10 - ... Post będzie co jakiś czas uzupełniany, więc ZAPRASZAM ponownie !!! Małgosia i Jaś (ang.Gretel & Hansel) – amerykański horror z 2020 roku w reżyserii Oza Perkinsa.Film inspirowany baśnią braci Grimm Jaś i Małgosia.. Fabuła. Dzieje się to dawno, dawno temu w odległej baśniowej krainie, lecz nic nie przypomina bajki.Horror jako gatunek w pełni ukształtował się w latach 30. XX wieku, jednak już od początku istnienia kina powstawały filmy osadzone w estetyce grozy. Początki horroru sięgają niemieckiego ekspresjonizmu filmowego, czyli kierunku rozwijającego się w latach 20. XX wieku. Za pierwsze filmy grozy uznaje się dzieła Paula Leni. Choć wiele utworów niemieckiej awangardy kinowej nie określano mianem „horroru”, dziś można je z powodzeniem zaliczyć do tego gatunku. Bardzo stare horrory operowały więc często estetyką ekspresjonistyczną, ale też sięgały do dziewiętnastowiecznej powieści gotyckiej oraz do odkryć psychoanalizy Zygmunta Freuda. W latach 20. i 30. XX wieku horrory stały się popularnym gatunkiem kina amerykańskiego, a w ich produkcji wiodącą rolę odgrywała wytwórnia Universal. Powstawały tu filmy grozy, których główny motyw stanowiła postać monstrum o odrażającej powierzchowności. Pierwszym, jeszcze niemym dziełem tego typu był Dzwonnik z Notre Dame, z Lonem Chaneyem w roli głównej. Wielkimi hitami były również Dracula Toda Browninga z Belą Lugosim oraz Frankestein Jamesa Whale’a, w którym wystąpił słynny Boris Karloff. Stare klasyczne horrory 1. Nosferatu. Symfonia grozy – Friedrich Wilhelm Murnau Nosferatu. Symfonia grozy (Nosferatu, eine Symphonie des Grauens) to jeden z pierwszych horrorów w historii kina. Ten niemy film pochodzi z 1922 roku, zrealizował go Friedrich Wilhelm Murnau na podstawie powieści Brama Stokera, pt. Dracula. Tytułowy Nosferatu to wampir, który przyjmuje tożsamość transylwańskiego hrabiego Orloka, by sprowadzić na Europę zgubę. W roli krwiożerczego wampira wystąpił Max Schreck, natomiast piękną Ellen, uwiedzioną przez monstrum zagrała Greta Schroder. 2. Gabinet doktora Caligari – Robert Wiene Gabinet doktora Caligari (Das Cabinet des Dr. Caligari) Roberta Wiene z 1920 roku to również niemy film, który uchodzi za jeden z najwcześniejszych horrorów. Dzieło należy do sztandarowych przykładów niemieckiego ekspresjonizmu. Głównym bohaterem filmu jest młody Cesare (Conrad Veidt), który odkrywa, że przebywający w mieście hipnotyzer dokonuje seryjnych morderstw przy pomocy zniewolonego somnambulika. Wkrótce okazuje się, że niebezpieczeństwo grozi również jego narzeczonej Jane (Lil Dagover). W roli doktora Caligari wystąpił Werner Krauss. Do filmu Roberta Wiene nawiązał po latach np. Martin Scorsese w Wyspie tajemnic. 3. Gabinet figur woskowych – Paul Leni Gabinet figur woskowych (Das Wachsfigurenkabinett) Paula Leni to kolejny horror niemej epoki kina, reprezentujący niemiecki ekspresjonizm. Film powstał w 1924 roku. Opowiada historię młodego poety (William Dieterle), który zostaje zatrudniony przez właściciela gabinetu figur woskowych (John Gottowt) w celu rozreklamowania jego interesu. Do opisywanych przez literata postaci należą między innymi Kuba Rozpruwacz (w tej roli Werner Krauss) i Iwan Groźny (Konrad Veidt). Dzieło stanowi przenikliwe studium tyranii i zaskakuje efektowną scenografią. 4. Człowiek, który się śmieje – Paul Leni Człowiek, który się śmieje (The Man Who Laughs,1928) w reżyserii P. Leni to niemy horror, którego bohaterem jest mężczyzna (Konrad Veidt) ukarany przez króla umieszczeniem na twarzy wiecznego uśmiechu. W rolę niewidomej ukochanej Gwynplaine’a wcieliła się Mary Philbin. Film operuje estetyką groteski, budując nastrój za pomocą zderzenia tego, co straszne i śmieszne. 5. Demon cyrku (1927) – Tod Browning Tod Browning uchodzi za reżysera, w którego filmach doszło do ostatecznego skrystalizowania cech horroru. Jego pierwsze dzieła tego gatunku powstawały w niemym okresie kina. Należy do nich Demon cyrku (The Unknown) z 1927 roku. To iście makabryczna i jednocześnie wzruszająca historia o cyrkowcu Alonzo (Lon Chaney), który z miłości do kobiety lękającej się męskich rąk Nanon (Joan Crawford) dokonuje amputacji własnych ramion. Jego ofiara nie przynosi jednak pożądanego efektu, ponieważ dziewczyna nieoczekiwanie leczy się ze swojej słabości. 6. Dracula (1931) – Tod Browning Dracula Toda Browninga z 1931 roku to jeden z klasyków horroru. Dzieło powstało już w dźwiękowej erze kina i stanowiło kolejną adaptację powieści Stokera. Wcielający się w tytułową postać księcia Draculi Bela Lugosi stworzył niezapomnianą kreację odpychającego wampira. W roli jego pięknej ofiary Miny pojawiła się Helen Chandler. Film stanowi arcydzieło gatunku. 7. Frankenstein (1931) – James Whale James Whale wyreżyserował z kolei inną klasyczną pozycję kina grozy, czyli Frankensteina. Nikt tak, jak wspomniany reżyser nie zrealizował historii szalonego doktora (Colin Clive), który postanowił zabawić się w Boga i stworzyć człowieka-potwora. Jako Monstrum wystąpił filmie niezapomniany Boris Karloff. Co ciekawe, film Whale’a został dość mocno ocenzurowany, wykluczona została np. scena, w której Frankenstein stwierdza, że wie, jak to jest być Bogiem. Pełna wersja filmu miała swoją premierę dopiero w 1985 roku. 8. Mumia (1932) – Karl Freund Mumia (The Mummy) z 1932 roku to horror z elementami romansu w reżyserii Karla Freunda. Fabuła filmu koncentruje się wokół archeologicznego odkrycia w Egipcie. Okazuje się, że grupa badaczy dzięki tajemniczemu zaklęciu doprowadza do ożywienia demonicznej mumii Imhotepa, który bynajmniej nie ma życzliwych intencji. W roli mumii wystąpił Boris Karloff, jego ukochaną zagrała zaś Zita Johann. 9. Niewidzialny człowiek (1933) – James Whale Niewidzialny człowiek (The Invisible Man) to kolejny horror Jamesa Whale’a, nakręcony w 1933 roku na podstawie powieści H. G. Wellsa. Jego bohaterem jest młody naukowiec (Claude Rains), który przypadkowo wynajduje eliksir zapewniający mu niewidzialność. Dzięki tej właściwości mężczyźnie udaje się przejąć kontrolę nad miastem. 10. Dr Jekyll i Mr Hyde (1932) – Rouben Mamoulian Dr Jekyll i Mr Hyde w reżyserii Roubena Mamouliana to horror z 1932 roku, powstały na podstawie powieści Roberta Louisa Stevensona. Opowieść o podwójnym obliczu młodego naukowca uchodzi za arcydzieło gatunku. Wcielający się w głównego bohatera Fredric March został nagrodzony za swoją kreację Oscarem. Udostępnij “Top 10 starych horrorów – lata 20. i 30. XX wieku” swoim znajomym.
Przyjrzyjmy się więc ponownie niektórym z tych klejnotów, sprawdzając 10 najlepszych horrorów z lat 80., które możesz obejrzeć w serwisie Netflix JUŻ TERAZ! W przypadkowej kolejności… 1) SEMATARZ ZWIERZĄT. Louis znajduje miejsce pochówku, które przywraca zmarłych do życia — ale z domieszką zła.
Ulubione horrory z lat 2000-2009 Dawno nie robiłem żadnej listy, więc dla odmiany wrzucam krótką z umiłowanymi horrorami z poprzedniej dekady. Nie był to okres szczególnie udany dla tego gatunku, więc niestety wyboru sporego nie miałem (albo nie dotarłem do skrytych perełek). Wyjaśnia to np. obecność na mojej liście filmu rodzaju "The Host", w połowie dramatu, w połowie horroru. Z tą klasyfikacją gatunkową to nie była taka prosta sprawa, ale gdy zestawiłem go z "Taxidermią" czy "Głodem miłości", dziełami również kategoryzowanymi jako horrory, wydał mi się zdecydowanie bardziej trafnym wyborem. The Host: Potwór, reż. Bong Joon-ho, rok 2006 Jak wyjaśniałem pokrótce we wstępie, jeden z paru filmów na liście, który nie jest czysty gatunkowo. Reżyser pomysłowo przemiela nurt Monster Movie przez społeczno-rodzinny dramat, wstrząsająco obrazując widzowi, że to własny rząd wydaje się bardziej przerażający niż ogromna, zmutowana ryba. Tak oryginalne, wciągające, a nawet niekiedy przejmujące widowisko to dziś prawdziwy rarytas. Oni, reż. David Moreau, Xavier Palud, rok 2006 Ekonomia w najlepszym wydaniu. Skromny scenariusz i obsada, praktyczny brak scen gore wcale nie przeszkadza, bo rekompensatą są potężne napięcia generowane przez desperackie próby przetrwania młodego małżeństwa w posiadłości położonej gdzieś na odludziu. Jak zazwyczaj nie obchodzi mnie los ofiar, to w tym filmie moja sympatia zdecydowanie była po ich stronie. Najście, reż. Alexandre Bustillo/Julien Maury, rok 2007 "Klaustrofobia, zemsta, aborcja - te trzy słowa wybornie się jednoczą ze sobą w tym niesamowitym francuskim horrorze, wbijającym ostateczny gwoźdź do trumny dla wiodącego niegdyś prym kina amerykańskiego" - tak pisałem o "Najściu", gdy sporządzałem listę najlepszych filmów poprzedniej dekady. Teraz film wyleciałby z pierwszej 20tki, która zresztą wyglądałaby inaczej, ale wciąż pozostaje najlepszym horrorem francuskim, jaki do tej pory widziałem. Pozwól mi wejść, reż. Tomas Alfredson, rok 2008 Kolejny film z listy dekady, który teraz zajmowałby zdecydowanie dalsze miejsce. "Horror o ludzkiej twarzy. Pięknie sfilmowana, rodząca się przyjaźń dwustuletniej wampirzycy z kilkunastoletnim chłopcem na tle mroźnych krajobrazów inspiruje do bycia czymś więcej - empatycznym kinem grozy" - tak brzmiała dwa lata temu moja opinia. Żeby nie było, ciągle ją podtrzymuję. Wysyp żywych trupów, reż. Edgar Wright, rok 2004 Apogeum komediowej odsłony horroru. Fani serii zombie George'a A. Romero powinni być w niebie, a Edgar Wright wraz z genialnym Simonem Peggiem zasłużyli na specjalną nagrodę - palmę żywych trupów. Można też zaobserwować kuriozalną sytuację - to Brytyjczycy dziś potrafią lepiej sportretować apokalipsę umarlaków niż przodujący kiedyś w tej konwencji Amerykanie. Potwierdzeniem tego jest bardzo dobry, "poważniejszy" w treści mini-serial "Dead Set". Zejście, reż. Neil Marshall, rok 2005 W przeciwieństwie do innego Monster Movie z mojej listy, czyli Hosta, dzieło Marshalla to mocny, krwawy survival horror, z wyłącznie kobiecą obsadą. Gdzie w "Dog Soldiers" reżyser odświeżał i przywracał czarny humor w horrorach o wilkołakach, tutaj w sposób ironiczny ukazał zagrożenie, jakie człowiek stanowi sam dla siebie w ekstremalnych sytuacjach. Nawet można uznać, że jest niebezpieczniejszy niż potwory, z którymi przychodzi mu walczyć. Pontypool, reż. Bruce McDonald, rok 2009 Najoryginalniejszy zombie horror od czasów pierwszego Romero? Kto wie. Na pewno nigdzie nie znajdzie się filmu dywersyfikującego zasady nurtu w tak przewrotnie zabawnej manierze, tak kameralnego i klimatycznego (idealne miejsce akcji!), tak wciągającego swoją niedorzecznością oraz prostotą wykonania. Pyszna gratka dla językoznawców i poliglotów. The House of the Devil, reż. Ti West, rok 2009 Chciałbym widzieć więcej tego typu produkcji. Retro horrory, przybywajcie. Recenzja tu. 28 dni później/28 tygodni później, reż. Danny Boyle (2002)/Juan Carlos Fresnadillo (2007) Obie części to taki efektywny mikst "Szaleńców" Romero z jego żywymi trupami, w szczególności drugiej i trzeciej pozycji z trwającej ponad 40 lat serii. Technicznie, zarażeni nie są tutaj zombie, ale sposób obrazowania zagłady Londynu mocno przypomina tego typu holokausty. Kino mroczne, brutalne, dynamiczne, ale też bez jakichś przesadnych okropieństw. Powiedziałbym, że to sequel robi dziś większe wrażenie, co w horrorach jest rzadkością jeszcze większą niż w innych gatunkach. The Loved Ones, reż. Sean Byrne, rok 2009 Niesamowita, luźna wariacja "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" i "Balu maturalnego" prosto z Australii. Film zmiata 99 % obecnie ukazujących się horrorów w głównej mierze przekonywającym aktorstwem, pozwalającym uczynić postacie na ekranie bardziej wiarygodnymi. Sporo tu sadystycznych scen, brutalnych zwrotów akcji i pokręconego humoru, więc spragnieni mocnych wrażeń na pewno nie będą zawiedzeni. Gwarantuję, że po seansie długo nie będziecie mogli zapomnieć o wyczynach psychotycznej Loli i jej "troskliwego" ojca. Amer, reż. Hélène Cattet i Bruno Forzani, rok 2009 Jedyny w swoim rodzaju. Recenzja w tym miejscu. Na koniec krótka lista filmów, którym niewiele zabrakło do czołówki: Upiorna noc Halloween (2008) [Rec] (2007)Zdjęcia Ginger (2000)Ziemia żywych trupów (2005)Mgła (2007)Blady strach (2003)Dog Soldiers (2002)Wolf Creek (2005)Kalwaria (2004)Redukcja (2006)Cień Wampira (2000)Japońskie horrory lat 90. na zawsze zmieniły oblicze gatunku. Kultowe dzieła jak Ringu czy Ju-On łączyły rodzime tradycje z nowatorską formą. Mroczny klimat, upiorne postacie i przeklęte technologie inspirowały twórców na całym świecie. Publicystyka 16 lipca 2022, 11:30 Wiele znanych dziś serii gier pochodzi z lat 90. Inne, nieobecne już na rynku, pamiętamy jako ponadczasową klasykę do dziś. Ale są też tytuły, które nie zdobyły należnego uznania, często niezasłużenie. Oto więc niedocenione perełki z owej dekady. BioForge – rewolucyjny technicznie dziadek survival horrorów Data premiery: 1 kwietnia 1995Producent: Origin Systems Gatunek: survival horror Średnie oceny w recenzjach, zaniechanie prac nad sequelem, skupienie się na zaledwie dodatku fabularnym i porzucenie również i jego to z pewnością nie jest los, na jaki zasłużyła gra BioForge – klaustrofobiczny horror science fiction z filmowym zacięciem. Wcielaliśmy się tu w cyborga, który budzi się z kompletną amnezją na stacji badawczej, gdzie jakaś obca forma życia dokonała totalnej masakry. Naszym celem było uciec z tej lokacji-pułapki oraz odkryć jej tajemnice. Tak w 1995 roku BioForge przecierał szlak survival horrorom w iście filmowym stylu. Podobnie jak główny bohater gracz nie za bardzo na początku wiedział, o co chodzi i co właściwie się stało. Zdobywał tę wiedzę stopniowo, wchodząc w interakcje z postaciami NPC. BioForge był wtedy przede wszystkim majstersztykiem technicznym. Wykorzystywał technologię motion capture i renderowane w czasie rzeczywistym animacje postaci. Był pionierem wprowadzania do gier animacji szkieletowej, która później stała się powszechnie stosowanym rozwiązaniem. Postać wraz z utratą zdrowia robiła się coraz bardziej zakrwawiona i zaczynała wyraźnie utykać na jedną nogę. Wystrzeliwane z broni promienie lasera odbijały się rykoszetem od metalowych powierzchni pod właściwym kątem. Ciekawe było to, że grę zaliczano wtedy do gatunku interaktywnych filmów, głównie w związku z nagromadzeniem ponad 20 aktorów z rozbudowanymi ścieżkami dialogowymi oraz różną perspektywą pokazywania akcji przez kamery. Największe zarzuty recenzentów odnosiły się do nieco drewnianej walki, podobnej do tej z Alone in the Dark, nieintuicyjnego sterowania oraz wymagań sprzętowych. Chwalono za to dbałość o detale, oprawę graficzną i atmosferę. Po latach reżyser gry przyznał, że za bardzo skupiono się wtedy na aspektach technicznych i grafice. Gdyby podobną uwagę poświęcono samej rozgrywce, produkcja ta zyskałaby należne jej uznanie. Więcej o grze BioForge TWOIM ZDANIEMKtóra gra z lat 90. jest Twoim zdaniem najlepsza? Heroes of Might & Magic III Commandos: Behind Enemy Lines Legacy of Kain: Soul Reaver Dune II: Battle for Arrakis Monkey Island 2: LeChuck’s Revenge Zobacz inne ankiety
Horrory dla najmłodszych nie są kluczowym elementem rynku, ale można znaleźć kilka interesujących pozycji. Z horrorami dla najmłodszych nie jest łatwo, bo umiejętnie trzeba dawkować sceny mające wywołać ciarki na plecach. Dzieci są znacznie bardziej wrażliwe na emocje, silniej reagują, a jednocześnie nie potrafią się jeszcze1 7,07 1 004 oceny społeczności2 6,67 18 147 ocen społeczności3 6,66 11 904 oceny społeczności4 6,28 7 269 ocen społeczności5 6,23 600 ocen społeczności6 6,21 12 636 ocen społeczności7 6,16 1 873 oceny społeczności8 6,11 2 507 ocen społeczności9 6,07 20 651 ocen społeczności10 6,02 1 411 ocen społeczności11 5,95 10 363 oceny społeczności12 5,90 10 252 oceny społeczności13 5,86 6 093 oceny społeczności14 5,76 502 oceny społeczności15 5,75 1 295 ocen społeczności16 5,64 3 722 oceny społeczności17 5,53 1 700 ocen społeczności18 5,52 1 549 ocen społeczności19 5,43 1 492 oceny społeczności20 5,39 634 oceny społeczności21 5,26 775 ocen społeczności22 4,66 1 516 ocen społeczności23 3,80 2 259 ocen społeczności{"type":"film","keys":["film_37573","film_11792","film_33380","film_4891","film_113009","film_98454","film_10033","film_103181","film_5940","film_38816","film_3914","film_32989","film_10336","film_171110","film_104521","film_33860","film_200073","film_32773","film_97638","film_152935","film_99660","film_8832","film_119471"]} Średnia ważona dla danego tytułu obliczana jest za pomocą następującego wzoru: (g / (g+m)) *s + (m / (g+m)) * Ss - średnia ocena dla danego tytuług - liczba wystawionych ocen na tytułm - minimalna liczba ocen wymagana do uwzględnienia w TOP (min. 500)S - średnia ocen dla wszystkich tytułów POLECAMY: Pan Kubrick i straszne windy. Wywiad z Lisą i Louise Burns, siostrami Grady z "Lśnienia". „Lament” (Gok-seong, 2016), reż. Hong-jin Na. „Lament” to jeden z najlepiej ocenianych filmów grozy ostatnich lat. Takiego horroru jeszcze nie widzieliście! Osadzony na koreańskiej prowincji film czerpie z ludowych podań, tworząc Opinie | kadr z filmu „Siedem” Filmowe lata 90. miały wiele interesujących oblicz. Od bezwstydnie romantycznych komedii romantycznych z Meg Ryan, Julią Roberts, Sandrą Bullock i Hugh Grantem po specyficzny typ wysokobudżetowych widowisk made in USA, nasączonych popkulturowym humorem, patetycznymi przemowami i efekciarskimi efektami komputerowymi najnowszej generacji. Od postmodernistycznych gatunkowych amalgamatów w rodzaju Pulp Fiction Quentina Tarantino po kreatywnie przerabiający tropy kulturowe, religijne i technologiczne Matrix wówczas jeszcze braci Wachowskich. Często jednak zapomina się, że lata 90. wyróżniały się na tle innych dekad także thrillerami czy też dreszczowcami, wprowadzając nową fabularną i formalną jakość do gatunku, który w poprzedniej dekadzie ugiął się znacznie pod naporem napakowanych testosteronem akcyjniaków pokroju Sylvestra Stallone’a czy Arnolda Schwarzeneggera. Jeśli zatem w 2020 r. nadal brakuje wam mocniejszych wrażeń, przypomnijcie sobie – lub obejrzyjcie po raz pierwszy – te dziesięć filmów sprzed dwudziestu kilku lat. Milczenie owiec (1991), reż. Jonathan Demme Kino od dawna fascynowało się seryjnymi mordercami – nawet kanibalistycznym intelektualistą Hannibalem Lecterem, który zadebiutował na dużym ekranie kilka lat wcześniej w Czerwonym smoku Michaela Manna – jednak to film Demme’a wprowadził ich na salony kultury masowej. Nie tylko za sprawą pięciu Oscarów (w tym za Najlepszy Film) i legendarnej roli Anthony’ego Hopkinsa, dzięki któremu Lecter stał się popkulturowym symbolem zła. Ważny był również fakt, że grana przez Jodie Foster silna i zdeterminowana agentka FBI Clarice Starling była doskonałą odpowiedzią na przesyt męskiego kina akcji lat 80., inspirując w kolejnych latach setki postaci. Ważna była realizacyjna biegłość Demme’a i sceny-perełki jak ta z noktowizorem, a także czarny humor, który zapowiedział nową jakość thrillerów lat 90. Film, który zmienił postrzeganie tego gatunku trafił do szerokiej dystrybucji w… Walentynki, 14 lutego 1991 r. Siedem (1995), reż. David Fincher Nie byłoby sukcesu Siedem bez sukcesu Milczenia owiec, jednakże Fincher podniósł do potęgi elementy, które u Demme’a były dodatkiem do prowadzonej przez Lectera psychologicznej gry. Antagonista z Siedem karze ofiary za popełnianie siedmiu grzechów głównych i przewyższa intelektualnie detektywów Millsa i Somerseta, ale jest też nowym rodzajem filmowego złoczyńcy – takiego, który, parafrazując słowa Jokera z Mrocznego Rycerza, chciałby po prostu patrzeć, jak świat płonie. Świat w Siedem jest też znacznie bardziej przytłaczający – wszędobylski deszcz i ciasnota pomieszczeń trzymają postaci w percepcyjnej pułapce, a kontrolujący każdy element opowieści reżyser nie pozwala widzowi na chwilę wytchnienia, serwując kolejne emocjonalne prawe i lewe sierpowe, na czele z niespodzianką z pewnego pudełka. Jako filmowe doświadczenie mało który thriller dorównuje Siedem. Nagi instynkt (1992), reż. Paul Verhoeven Paul Verhoeven był zawsze wyjątkowo wyczulony na różne sposoby manipulowania percepcją ludzką – jak dajemy się uwodzić temu, co widzimy, niezależnie od tego, czy chodzi o medialne metody konsumenckiej perswazji czy złudzenia napędzane technologicznymi możliwościami. W Nagim instynkcie holenderski reżyser podjął ponownie tę tematykę, jednak jednocześnie zabawił się percepcją publiczności, odwracając uwagę widzów obrazową erotyką i wystylizowaną przemocą. Grana przez Sharon Stone autorka kryminałów odsłania swe wdzięki przed prowadzącym sprawę brutalnego morderstwa detektywem Michaela Douglasa i każdym, kto chce na nią patrzeć. I do samego końca nie jest jasne, czy kobieta korzysta z własnego ciała, bo chce być pożądana, czy rzeczywiście ma mordercze ciągoty. W Nagim instynkcie nawet narzędzie zbrodni – szpikulec do lodu – wygląda kusząco i ma seksualne konotacje. Karmazynowy przypływ (1995), reż. Tony Scott Film młodszego z braci Scottów określa się przeważnie kinem akcji, czy też dramatem akcji, lecz prawda jest taka, że to pełnokrwisty dreszczowiec, którego bohaterowie, załoga amerykańskiego atomowego okrętu podwodnego, wchodzą ze sobą w konflikt, który może doprowadzić nawet do III wojny światowej. Choć lepiej stwierdzić, iż walczą ze sobą złotouści oficerowie, wciągając stopniowo resztę załogi w ideologiczno-werbalną wojnę pasywno-agresywnych gróźb. Znajdują się głęboko pod wodą, a na skutek awarii okręt został odcięty od komunikacji ze światem zewnętrznym. Napięcie sięga zenitu – nie tylko w scenach, w których w rękach jednych i drugich pojawia się śmiercionośna broń palna, ale przede wszystkim w tych fragmentach, w których dwaj mężczyźni o mocnych charakterach i temperamentach przekrzykują się uwagami i rozkazami, bo sądzą, że na powierzchni znany im świat może właśnie walić się w gruzach. Przylądek strachu (1991), reż. Martin Scorsese Psychopata i gwałciciel wychodzi na wolność po długiej odsiadce, po czym zaczyna wprowadzać w życie wymyślony za kratami plan zemsty na adwokacie, który nie był go w stanie wybronić. Zaczyna terroryzować jego oraz jego rodzinę, posuwając się do coraz bardziej niebezpiecznych czynów. Napięcie w filmie wynika nie tylko z tego, co złoczyńca zrobi, i jak to zrobi, ale także z faktu, że jego przeciwnikiem jest nieobyty w przemocy człowiek prawa i porządku, który będzie musiał zapomnieć o wszystkim, co dotąd wyznawał, żeby nie stracić wszystkiego, co w życiu tak naprawdę osiągnął. Być może trzy dekady wcześniejsza wersja z Gregorym Peckiem i Robertem Mitchumem jest lepsza pod kątem psychologicznych niuansów, ale film Scorsese przebija ją pod kątem czystej fizyczności, którą emanuje psychopata grany przez Roberta De Niro. Ten człowiek to chodzący żywioł natury i zarazem tykająca bomba, która może wybuchnąć w każdej chwili. W sieci zła (1998), reż. Gregory Hoblit Dwóch amerykańskich detektywów prowadzi sprawę wyjątkowo brutalnego seryjnego mordercy. Po wielu miesiącach śledztwa przedstawiciele prawa i porządku chwytają nareszcie zwyrodnialca i doprowadzają do jego egzekucji. Niedługo później sprawa zatacza koło, gdy na miejscu nowej zbrodni okazuje się, że jakiś anonimowy brutal zaczyna zabijać w taki sam sposób, jak niedawno pozbawiony życia przestępca. Brzmi jak kolejny schematyczny dreszczowiec o detektywach uwikłanych w samonakręcającą się spiralę zbrodni? Sęk w tym, że nasi bohaterowie nie mają do czynienia z krwawym naśladowcą, ale z demonem. I to wyjątkowo sprytnym, bowiem potrafiącym z niejaką łatwością przejmować ciała i umysły ludzkie. Wątek nadprzyrodzony może skłaniać do stwierdzenia, że oglądamy horror, ale to zdecydowanie dreszczowiec, w którym do napisów końcowych nie wiadomo, komu ufać, i kto jest tym, za kogo się podaje. Wróg publiczny (1998), reż. Tony Scott Jeśli uznać, iż Rozmowa Francisa Forda Coppoli była – oczywiście w pewnym uproszczeniu – refleksją na temat rosnących w coraz bardziej paranoicznej Ameryce lat 70. technologicznych możliwości podsłuchiwania oraz inwigilowania obywateli, Wroga publicznego należy określić nakręconą z hollywoodzkim przytupem reakcją na to, w jaki sposób te narzędzia ewoluowały w ledwie kilka dekad. Głównym bohaterem jest prawnik, który wchodzi przypadkiem w posiadanie dowodów obciążających wysoko postawionych ludzi, więc ci zamieniają jego życie w piekło za pomocą nowoczesnej technologii. Zamrażają mu konta w banku, tworzą dowody sugerujące, że współpracuje z mafią, pozbawiają go całkowicie wiarygodności. Film Scotta został zapamiętany za efektowne sceny namierzania protagonisty za pomocą satelitów i sprzętu do inwigilacji, ale znacznie bardziej przerażające jest to, że kilka lat później, po zamachach z 11 września, okazał się profetyczny. Na linii ognia (1993), reż. Wolfgang Petersen Na filmowych amerykańskich prezydentów czyhało już tak wielu różnej maści zamachowców, że trudno wszystkich spamiętać, natomiast grany przez Johna Malkovicha antagonista Na linii ognia wyróżnia się spośród nich nie tylko sprytem i wściekłym umysłem, ale też prawdziwą desperacją. Chce z sobie tylko znanych powodów iść w ślady Johna Wilkesa Bootha i Lee Harveya Oswalda, ale ma w sobie tyle zawziętości i cynizmu, że jest w stanie przechytrzyć Secret Service i agentów strzegących walczącego właśnie o reelekcję prezydenta USA. Popełnia jednak spory błąd, kiedy wciąga w swój makiaweliczny plan weterana Secret Service (Clint Eastwood), który walczy od dekad z wyrzutami sumienia, że nie był w stanie odpowiednio szybko zareagować na strzały, które w 1963 r. zabiły prezydenta Kennedy’ego. Rozpoczyna się starcie dwóch desperatów, którzy gotowi są poświęcić wszystko, co mają, żeby udowodnić wszem i wobec swoją wartość. Lęk pierwotny (1996), reż. Gregory Hoblit Gregory Hoblit pojawia się w naszym zestawieniu ponownie, gdyż miał niesamowitą reżyserską rękę do thrillerów (nie tylko w latach 90., w kolejnej dekadzie wyreżyserował choćby znakomity Słaby punkt z pamiętnym aktorskim pojedynkiem Anthony’ego Hopkinsa i Ryana Goslinga). W Lęku pierwotnym nie tylko stworzył misterną filmową układankę złożoną z trudnych emocji oraz niespodziewanych zwrotów akcji, ale także pokazał światu talent młodego Edwarda Nortona, dla którego był to iście wybuchowy aktorski debiut (rola została nagrodzona Złotym Globem oraz nominowana do Oscara). Norton wcielił się w jąkającego się dziewiętnastoletniego ministranta oskarżonego o brutalne morderstwo arcybiskupa. Jego uwielbiającego błyski fleszy adwokata zagrał Richard Gere, który raz wierzy, a raz nie w winę chłopaka, ale jest pewien, że ten skrywa jakąś bolesną tajemnicę. I rzeczywiście tak jest, ale prawda w zasadzie nikogo tu nie wyzwala. Podejrzani (1995), reż. Bryan Singer Dzisiaj mnóstwo osób wie już, kim był i jak wyglądał geniusz zbrodni Keyser Söze, ale mimo że fabularna i emocjonalna moc finałowej wolty debiutu reżyserskiego Bryana Singera znacznie osłabła przez ćwierć wieku od premiery, Podejrzani wciąż zapewniają rozrywkę na najwyższym światowym poziomie. Opowiadana historia nie opiera się bowiem na zwrotach akcji, lecz na obserwowaniu zależności pomiędzy poszczególnymi postaciami; specyficznej zażyłości rodzącej się między przestępcami, która miesza się z permanentnym brakiem zaufania. Zaczyna się od masakry w porcie, z której cało wychodzi zaledwie dwóch ludzi: ciężko poparzony węgierski mafioso i podrzędny kaleki kryminalista. Próbując zrozumieć, co tak naprawdę się wydarzyło, stróże prawa wysłuchują wersji tego drugiego, wyciągając możliwie jak najwięcej szczegółów od przestraszonego i ewidentnie nie mówiącego wszystkiego mężczyzny. Kawał dobrego thrillera. Dziennikarz, tłumacz, kinofil, stały współpracownik festiwalu Camerimage. Nic, co audiowizualne, nie jest mu obce, najbardziej ceni sobie jednak projekty filmowe i serialowe, które odważnie przekraczają komercyjne i autorskie granice. Nie pogardzi też otwierającym oczy dokumentem. zobacz także Poezja w wersji pop TrendyPoezja w wersji popMaciej Musiałowski jako młody konstruktor sterowca w filmie „Polot”. Zobacz zwiastun NewsyMaciej Musiałowski jako młody konstruktor sterowca w filmie „Polot”. Zobacz zwiastunRuch obrotowy Ziemi znów zmienił tempo. Tym razem zwolnił NewsyRuch obrotowy Ziemi znów zmienił tempo. Tym razem zwolniłBarbie, wojna i damskie szpilki. Witajcie w głowie Marka Hogancampa OpinieBarbie, wojna i damskie szpilki. Witajcie w głowie Marka Hogancampa zobacz playlisty Seria archiwalnych koncertów Metalliki Seria archiwalnych koncertów Metalliki Papaya Films Presents Stories Papaya Films Presents Stories Lądowanie na Księżycu w 4K Lądowanie na Księżycu w 4K Branded Stories PYD 2020 Na drugim biegunie znalazły się jedne z najbardziej oryginalnych filmów 2018 roku: „Suspiria” i „Dziedzictwo. Hereditary”. Jakie jeszcze filmy znalazły się w naszym rankingu najlepszych horrorów 2018 roku? Dziedzictwo. Hereditary 2018. Ciche miejsce 2018. Suspiria 2018. Przebudzenie dusz 2017. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 17:18 Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną ,Lśnienie... blocked odpowiedział(a) o 17:19 "Omen" fajny horror tylko nie wiem z jakiego roku ale wygląda na dość stary. Obejrzyj polecam ;) Satanizm odpowiedział(a) o 17:43 EKSPERTEsquire odpowiedział(a) o 18:08 Koszmar z ulicy WiązówCośDuchEgzorcystaLaleczka ChuckyMartwe złoSmętarz dla zwierzaków OmenLśnieniePiątek trzynastegoObcy - decydujące starcie Wysłannik piekiełWstrząsyZemsta po latachHalloweenDzieci kukurydzyChristineNoc żywych trupówPowrót żywych trupówMgłaCujoMorderczy przyjacielOni czasami wracająStrefa mrokuMaksymalne przyspieszenieKoszmarne opowieściOko kotaAmityvilleOpowieści z ciemnej stronyUśpiony obózMoja krwawa walentynka Mordercze kuleczkiDemonyLalkiCandymanDyniogłowyWioska przeklętych Sprzedawca śmierci W mroku pod schodami Porywacze ciałWładcy marionetekLunatycyOpowieści z krypty: Władca demonówKarzełCzarnoksiężnik Uważasz, że ktoś się myli? lub wI3L.